Dramatyczny zwrot w polskim mieszkalnictwie. Po wygaśnięciu mechanizmów ochronnych mieszkańcy bloków znaleźli się w sytuacji gigantycznych podwyżek. W Rudzie Śląskiej opłaty za ciepło wzrosły o 246% – mieszkaniec płacący wcześniej 500 zł miesięcznie, dziś musi wyłożyć 1730 zł za to samo ogrzewanie. To nie odosobniony przypadek: aż 68,9% spółdzielni w całej Polsce doświadczyło podwyżek. Mieszkańcy bloków, którzy stanowią 26% społeczeństwa, znaleźli się dziś w wyjątkowo trudnym położeniu.
Energetyczna bezradność mieszkańców bloków
Właściciel domu jednorodzinnego może samodzielnie podjąć decyzję o wymianie źródła ciepła, czy przeprowadzeniu termomodernizacji. Tymczasem mieszkaniec bloku jest uzależniony od decyzji wspólnoty lub spółdzielni – a te, jak pokazuje praktyka, bywają odwlekane, kompromisowe lub rozłożone na lata. Dodatkowo, system rozliczania ciepła w blokach sprawia, że mieszkańcy mają ograniczony wpływ na swoje rachunki. Ciepło w budynku wielorodzinnym jest rozliczane na podstawie umów zawartych przez zarządcę z dostawcą ciepła, który rozlicza się z budynkiem jako całością. Rozliczenie kosztów między mieszkańcami odbywa się jednak na kilka sposobów (podzielniki ciepła, indywidualne liczniki ciepła czy rozliczenie według powierzchni). Kluczowym problemem jest fakt, że zarządca budynku odpowiada za rozliczenie całkowitych kosztów dostarczonego ciepła i nie ma możliwości indywidualnego rozliczania się z dostawcą energii. Mieszkańcy partycypują w kosztach ciepła jako części wspólnej nieruchomości, co nakłada na zarządcę obowiązek rozliczenia kosztów na poszczególne lokale – wskazuje Piotr Serafin, ekspert ds. systemów instalacyjnych, GF (dawniej Uponor). Skala problemu podwyżek ciepła w blokach jest namacalna. Dane Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP ujawniają dramatyczną rzeczywistość: w ponad 300 spółdzielniach nastąpił wzrost cen ciepła. To oznacza, że aż 68,9% wszystkich ankietowanych podmiotów doświadczyło podwyżek po wygaśnięciu mechanizmów ochronnych po 1 lipca 2025 roku.
Trzykrotne wzrosty
Podwyżki uderzyły z różną siłą. Najczęściej były to wzrosty na poziomie 10-20% (105 spółdzielni), następnie 5-10% (53 podmioty) i do 5% (42 spółdzielnie). Jednak prawdziwy dramat dotknął tych, którzy doświadczyli skoków 20-30% (60 spółdzielni), 30-50% (28 podmiotów), a nawet powyżej 50% (14 spółdzielni). Najdramatyczniejsze przypadki koncentrują się w regionach górniczych i przemysłowych. Rudzka SM w Rudzie Śląskiej odnotowała wzrost o 246% – z 116,06 zł/GJ do 401,70 zł/GJ. W praktyce oznacza to, że mieszkaniec płacący wcześniej 500 zł miesięcznie za ogrzewanie, teraz musi wyłożyć 1730 zł. Podobnie wzrosty dotknęły SM Człuchów (111,72%), Górniczą SM Bytom (98-106%) oraz SM Koksownik Zdzieszowice (103%). Nie wszędzie było tak źle. 112 spółdzielni uniknęło podwyżek, a 24 podmioty odnotowały nawet obniżki – od symbolicznych 0,06% do znaczących 20%. To jednak kropla w morzu problemów. Te zmiany kierują nas wprost w objęcia ubóstwa energetycznego – sytuacji, w której zwyczajnie nie stać nas na ciepło. Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego odsłania skalę problemu: od 16 do 30% polskich gospodarstw domowych doświadcza ubóstwa opałowego, wydając ponad 10% swoich dochodów na energię. Już w 2022 roku przeciętne polskie gospodarstwo wydawało na energię 8,6% budżetu – znacznie więcej niż średnia unijna (6,5%).
Mieszkaniowa mniejszość w pułapce
Choć mieszkańcy bloków stanowią już mniejszość (26% społeczeństwa) – wynika z danych CBOS, ich sytuacja nie jest łatwa. Funkcjonują oni w ramach systemu, w którym decyzje modernizacyjne wymagają zgody wielu stron i często podlegają ograniczeniom technicznym, finansowym czy regulacyjnym. W najgorszych przypadkach, jak w Rudzie Śląskiej, oznacza to wzrost kosztów ciepła o 246% w ciągu roku. Raport projektu LOCATEE pokazuje, że problem nie jest tylko polski. W krajach Europy Środkowo-Wschodniej aż 33,3% gospodarstw dotkniętych ukrytym ubóstwem energetycznym mieszka w wielkich blokach mieszkalnych. To efekt systemowy – starzejącej się infrastruktury, skomplikowanych struktur własnościowych i braku możliwości indywidualnych decyzji energetycznych. W Polsce sytuację pogarsza specyficzna struktura własnościowa. Dominują tu spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty mieszkaniowe, gdzie każda decyzja o modernizacji wymaga skomplikowanych procedur głosowania. Jak pokazuje analiza europejska, osiągnięcie konsensusu w sprawie kosztownych inwestycji energetycznych jest często niemożliwe ze względu na różne możliwości finansowe i priorytety właścicieli. Właściciele domów mogą dziś wybierać spośród zaawansowanych rozwiązań, takich jak systemy ogrzewania podłogowego z regulacją pokojową, które pozwalają na precyzyjne zarządzanie temperaturą w każdym pomieszczeniu. Inteligentne systemy sterowania, umożliwiają oszczędności energii dzięki automatycznej regulacji temperatury w zależności od obecności domowników i warunków zewnętrznych – podkreśla Piotr Serafin, ekspert ds. systemów instalacyjnych, GF (dawniej Uponor). Rozwiązanie problemu wymaga systemowych zmian. Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe muszą otrzymać lepsze wsparcie w termomodernizacji i wymianie źródeł ciepła – podkreśla.