Polacy chcą niższych rachunków, ale tylko 17% zmienia sposób ogrzewania

Tegoroczne mrozy nie obalają trendu ocieplenia – wpisują się w rosnącą amplitudę ekstremów. Analizy 30 ostatnich sezonów meteorologicznych przygotowane przez IMGW-PIB pokazują, że zimy w Polsce są statystycznie coraz cieplejsze, ale jednocześnie coraz bardziej skokowe – od temperatur poniżej -30°C w 2005/06 po ponad 20°C zimą w 2020/21, a w tym sezonie ponownie poniżej -20°C. Tymczasem reakcje Polaków pozostają niezmienne. Gdy rachunki rosną, 46% ogranicza ogrzewanie, 38% obniża temperaturę w domu, a tylko 9% inwestuje w modernizację systemu – wynika z badania Opinia24 dla Uponor (GF). Zamiast inwestować w długoterminowe rozwiązania, wolimy doraźnie przykręcić kaloryfer.

Przykręć kaloryfer?

Tegoroczne spadki temperatur poniżej -20°C mogą sprawiać wrażenie powrotu prawdziwej zimy. Dane pokazują jednak coś odwrotnego. Analizy ostatnich 30 sezonów meteorologicznych przygotowane przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wskazują wyraźny trend ocieplenia zim w Polsce. Jednocześnie rośnie amplituda ekstremów – od rekordowych mrozów poniżej -30°C w sezonie 2005/06 po temperatury przekraczające 20°C zimą w 2020/21. Tegoroczne mrozy nie zaprzeczają temu trendowi. Są jego częścią. To właśnie ta zmienność staje się dziś największym wyzwaniem i to nie tylko dla energetyki, ale przede wszystkim dla gospodarstw domowych. Zimy coraz rzadziej mają stabilny przebieg, a coraz częściej przypominają serię nagłych zwrotów akcji. Kilkutygodniowe okresy relatywnie łagodnych temperatur przeplatają się z gwałtownymi ochłodzeniami, które w krótkim czasie znacząco zwiększają zapotrzebowanie na energię. Jak podało na początku lutego PSE, odnotowano rekordowe, najwyższe w historii zapotrzebowanie Krajowego Systemu Elektroenergetycznego na moc: 27,7 GW netto. Co więcej, tego samego dnia miejsce rekordowa generacja – 29,8 GW netto, przy jednoczesnym eksporcie około 2 GW. W praktyce oznacza to większe obciążenie systemów grzewczych i wyższe ryzyko nagłego wzrostu rachunków.

Jak na takie sytuacje reagują Polacy? Z badania Opinia24 przeprowadzonego na zlecenie Uponor (GF) wynika, że gdy koszty ogrzewania rosną, niemal połowa respondentów (46%) ogranicza zużycie energii poprzez krótsze ogrzewanie, zamykanie pomieszczeń czy uszczelnianie okien. Kolejne 38% obniża temperaturę w domu. Modernizację systemu ogrzewania – rozwiązanie, które może trwale poprawić efektywność energetyczną – wybiera zaledwie 9%, a 8% zmieniło sposób ogrzewania. To szczególnie interesujące w kontekście deklarowanych priorytetów. Aż 52% Polaków wskazuje koszty eksploatacji jako najważniejszy czynnik przy wyborze systemu ogrzewania, a 42% zwraca uwagę na koszty instalacji. Wygoda i automatyzacja obsługi są istotne dla 31% badanych, natomiast kwestie środowiskowe nadal pozostają na dalszym planie – z wyjątkiem najmłodszych dorosłych. W grupie 18–24 lata ekologia staje się jednym z kluczowych kryteriów dla 26% respondentów, co może sygnalizować przyszłą zmianę podejścia. Jednocześnie rośnie otwartość na nowe technologie, choć wciąż towarzyszy jej duża niepewność. 29% badanych uważa, że sztuczna inteligencja może realnie zwiększyć efektywność energetyczną budynków, a wśród najmłodszych odsetek ten rośnie do 33%. Jednak aż 38% respondentów nie ma zdania na ten temat. To pokazuje, że technologia rozwija się szybciej niż świadomość jej możliwości.

Zimno, zimniej… cieplej

Zmieniający się charakter zim oznacza, że tradycyjne podejście do ogrzewania – oparte na ręcznej regulacji i reagowaniu dopiero wtedy, gdy rachunki rosną – może być coraz mniej skuteczne. W warunkach rosnącej amplitudy temperatur kluczowe staje się nie tylko to, ile energii zużywamy, ale jak szybko i precyzyjnie system grzewczy potrafi reagować na zmieniające się warunki. Paradoks współczesnych zim polega na tym, że stają się one statystycznie cieplejsze, a jednocześnie bardziej wymagające. To nie średnia temperatura decyduje dziś o kosztach ogrzewania, lecz skrajne epizody – krótkie, ale intensywne fale mrozów, które w ciągu kilku dni mogą znacząco zwiększyć zużycie energii. Ekstremalne spadki temperatur są dziś nie tylko testem dla budynków, ale przede wszystkim dla technologii, która stoi za komfortem cieplnym. Nie wszystkie instalacje grzewcze reagują na mróz w ten sam sposób. Starsze systemy, projektowane według standardów sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat, często pracują mniej efektywnie w warunkach dużych amplitud temperatur. Nowoczesne rozwiązania, takie jak systemy płaszczyznowe czy instalacje niskotemperaturowe, zapewniają bardziej stabilną dystrybucję ciepła i lepszą efektywność energetyczną, niezależnie od warunków zewnętrznych – mówi Adrian Kisiel Lider Zespołu Projektowania Technicznego i Wsparcia, ekspert Uponor (GF brand). W efekcie przyszłość ogrzewania nie będzie zależeć wyłącznie od tego, jak zimne będą zimy, ale od tego, jak bardzo będą zmienne. To oznacza, że kluczowym wyzwaniem nie jest już samo wytwarzanie ciepła, lecz zdolność do zarządzania nim w świecie coraz mniej stabilnych sezonów grzewczych – dodaje.