Od słomy po farbę, czyli dzieje termoizolacji

Problem, co zrobić, aby ocieplić swoje schronienie pojawił się, od kiedy postawiono pierwszy budynek. Przez kolejne wieki, rozwiązywano go na różne sposoby, używając wielu materiałów i technologii. Do dzisiaj powstają nowe, innowacyjne sposoby zabezpieczania mieszkań przed ucieczką ciepła. Poznaj krótką historię izolacji cieplnej.

Pierwsze schronienia

Według archeologów i historyków ludzkość rozpoczęła stawianie pierwszych budowli około 11 tysięcy lat temu. Wcześniej człowiek wykorzystywał naturalne schronienia jak na przykład jaskinie. Kiedy powstał pierwszy budynek, a w zasadzie szałas lub lepianka, ludzie spotkali się z problemem - temperatura w nocy jest niższa, a w dzień potrafi być naprawdę gorąco. Stąd zaczęli stosować różnego rodzaju okrycia swoich budowli. Najczęściej wykorzystywano słomę lub trzcinę. Szczególnie chętnie kładziono te materiały na dachach. Na ściany, od zewnętrznej strony, przymocowywane wtedy łodygi roślin, a także futra, skóry, a nawet wełnę. Te materiały faktycznie sprawiały, że ciepło uciekało nieco wolniej, a dodatkowo były łatwo osiągalne.

Mieszkanie w ziemi

Swego czasu, około 5 tys. lat temu, w rejonach północnych, popularne zaczęły być ziemianki, czyli mieszkania zbudowane w ziemi. Ta metoda sprawdzała się, ponieważ gleba ma całkiem sporą gęstość, co spowalnia ucieczkę ciepła. Na południu, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, gdzie głównym problemem jest upał, zaczęto korzystać ponownie z jaskiń. Tym razem budując w nich miasta.

Starożytność

Chociaż starożytne cywilizacje wniosły sporo do różnych dziedzin życia, niespecjalnie mogły się pochwalić dużym wkładem w dzieje termoizolacji. Może dlatego, że większość z nich powstała w dość łagodnym klimacie, a technologia budowlana była na całkiem wysokim poziomie i dodatkowo izolacja, na tamte czasy, nie była potrzebna. To, co jest warte odnotowania, jeżeli chodzi o świat antyku, to stosowanie przez Rzymian ceramicznych dachówek - nie tylko na dach, ale również na ściany. Takie rozwiązanie zapewniało dodatkowy komfort cieplny.

Rozwój termoizolacji

Przez kolejne wieki termoizolacja nie spędzała snu z powiek. Budownictwo powoli się rozwijało, a grzanie mieszkania było stosunkowo tanie i łatwo dostępne. Duże zmiany nastąpiły w XIX wieku. Zaczęto stosować technologie w budownictwie - żeliwo, szkło i beton. Mimo, że były solidniejsze, to powodowały większe straty ciepła. A do tego w czasie Wielkiego Kryzysu wzrosły ceny materiałów służących do grzania. To spowodowało, że zaczęto rozważać, jak zatrzymać ciepło w środku budynku. Na pierwszy rzut poszły materiały naturalne. Testowano słomę, trzcinę jak również trociny. W pewnym momencie zwrócono się w stronę sztucznych materiałów.

Od azbestu po plastik

W XIX wieku odkryto termoizolacyjne właściwości azbestu i zaczęto wykorzystywać go masowo do izolowania pomieszczeń. Jednak pod koniec XIX stulecia odkryto negatywne skutki jego stosowania. To jednak nie dokońca przeszkodziło w jego stosowaniu i dalszej produkcji. 

W tym czasie powstała też wełna mineralna, którą świetnie sprawdziła się jako izolator i jest używana do dziś. Testowano też, jak plastik poradzi sobie w roli izolatora, jednak wyniki badań nie były optymistyczne. Temat więc porzucono.

Styropian

Wielkie znaczenie dla współczesnych metod termoizolacji ma rok 1943. Wtedy to w USA na rynek trafił Styrofoam - spieniona wersja polistyrenu. Produkt, który dziś funkcjonuje pod nazwą styropian ma dobre właściwości cieplne i nietrudno go zainstalować. Ma wiele zalet, ale też pewne wady. 

Prosty sposób na termoizolację

Czasem stosowanie styropianu jest niemożliwe (np. w budynkach zabytkowych), czasem chcemy wykonać tylko szybką, dodatkową termoizolację. Wtedy warto zwrócić się ku nowszym, innowacyjnym metodom. Jedną z nich są farby termoizolacyjne (np. polskiego producenta GoTherm). To kolejny krok w historii termoizolacji, który ze względu na swoje szerokie możliwości zastosowania i łatwość aplikacji, pewnie zostanie z nami na dłużej. A jakie jeszcze zmiany w sposobie docieplania budynków nas czekają? Czy wymyślimy nowe metody? A może będziemy doskonalić, te które już są? Wiemy jedno - nasze domy będą coraz cieplejsze, a przy tym coraz bardziej energooszczędne. To właśnie pokazuje historia.